Historia powstania Okręgu

Napisane przez on 14.01.2013 w Historia powstania Okręgu, Okręg, Promowane | Komentowanie nie jest możliwe

Środowisko rzeszowskich akowców podjęło pierwsze próby zrzeszenia już na przełomie 1980/1981, kiedy na fali sukcesów „Solidarności” zabiegało o utworzenie „Związku Solidarności Polskich Kombatantów”. Szczególnie aktywni w tym względzie okazali się Henryk Cmela i Eugeniusz Kaszowski. Oni też wiosną 1989 r. reprezentowali rzeszowskich kombatantów, którzy już działali w ramach swojego duszpasterstwa przy kościele Farnym w Rzeszowie, na zebraniu założycielskim Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Krakowie i zostali wybrani w skład Zarządu Głównego.

Niedługo po tym, przy niebywałym zapale i pracowitości miejscowych działaczy, zawiązany został Oddział Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Rzeszowie, który dzięki życzliwości i uprzejmości miejscowego Oddziału PTTK, urzędował w jego Pracowni Krajoznawczej przy ulicy Matejki 2. Zebranie organizacyjno-założycielskie pod przewodnictwem por. AK Bronisława Cmeli odbyło się 22 czerwca z udziałem 126 żołnierzy Armii Krajowej, którzy na podstawie przepisów statutowych i w wyniku jawnych wyborów wyłonili ze swojego grona pierwsze władze Oddziału, a więc Zarząd, Komisję Rewizyjną oraz Sąd Koleżeński. Po ukonstytuowaniu się władze Oddziału Rzeszów stanowili: Eugeniusz Kaszowski – prezes; Adam Rząsa – wiceprezes; Stefan Skibiński – wiceprezes; Franciszek Porada – sekretarz; Henryk Cmela – skarbnik; Augustyn Cwanek, Zbigniew Nyzio, Klementyna Rumowska, ks. Tadeusz Szetela – członkowie Zarządu. Komisja Rewizyjna: Bolesław Wandycz – przewodniczący; Ludwik Brydak i Eligiusz Janczyk – członkowie. Sąd Koleżeński: Marian Przygórzewski – przewodniczący; ks. Władysław Rękas i Zenon Soja – członkowie.

Na zebraniu określono także główne kierunki i działania Oddziału, których celem było załatwienie spraw prawno-administracyjnych, nawiązanie kontaktów z władzami miejskimi, wojewódzkimi, Zarządem Głównym w Krakowie oraz władzami oświatowymi; przeprowadzenie weryfikacji członków, którzy złożyli deklaracje członkowskie oraz wystąpienie o awanse dla członków Oddziału. W wytycznych programowych prezes E. Kaszowski przedstawił również zamiar wszczęcia prac mających ustalić miejsca straceń i mordów żołnierzy AK, działaczy WiN, NSZ i innych organizacji wolnościowych; wysunął postulat zorganizowania pomocy socjalnej dla potrzebujących jej akowców oraz wdów po nich; oraz wystąpił z wnioskiem o zmianę nazw niektórych rzeszowskich ulic i zastąpienie ich nazwami zasłużonych żołnierzy AK. W marcu 1990 r. na zjeździe połączeniowym Związku Żołnierzy Armii Krajowej i Stowarzyszenia Żołnierzy Armii Krajowej, w czasie którego został powołany Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej, władze Zarządu Głównego w Warszawie zadecydowały o utworzeniu Okręgu ŚZŻAK w Rzeszowie, co znalazło potwierdzenie w uchwale Zarządu z dnia 28 maja 1990 r. Decyzja ta była efektem wielu zabiegów i starań naszego środowiska, które od powstania Oddziału wnioskowało, by w Rzeszowie został utworzony Okręg na wzór okupacyjnego Podokręgu Rzeszów AK – jak potwierdza jego historia – silnego, operatywnego i wzorowo zorganizowanego.

27 września 1990 r., w pamiętną rocznicę utworzenia Służby Zwycięstwu Polski, odbył się I Okręgowy Zjazd Delegatów ŚZŻAK, w którym uczestniczyli przedstawiciele 14 Oddziałów i Kół Związku z województw: krośnieńskiego, przemyskiego i rzeszowskiego oraz zaproszeni goście z Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność”, Związku Inwalidów Wojennych, Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego, „Sybiraków”. Podczas Zjazdu został wybrany dwunastoosobowy Zarząd Okręgu z Eugeniuszem Kaszowskim jako prezesem; jedenastoosobowy skład Rady Okręgu na czele z przewodniczącym Bronisławem Cmelą; powołano także pięcioosobową Komisję Rewizyjną z przewodniczącym Franciszkiem Prędkim oraz pięcioosobowy Sąd Koleżeński, któremu przewodniczył Mieczysław Skotnicki, jak również ośmiu delegatów na Zjazd Krajowy.

W celu sprawnej i uporządkowanej realizacji zadań statutowych zostało zorganizowane Biuro Związku, które dzięki przychylności i życzliwości władz Zakładów Energetycznych w Rzeszowie, znalazło swoją siedzibę w ich budynku przy ulicy 8 Marca 6. Organizacją i obsługą biura zajął się Zbigniew Nyzio, zaś prace nad sporządzaniem dokumentacji członkowskiej prowadzi Eligiusz Janczyk, który z wielką starannością i poświęceniem czyni to systematycznie i na bieżąco do dzisiaj. Uprawnieniami kombatanckimi i ich dokumentowaniem zajął się Władysław Kamecki, który musiał przebrnąć przez przysłowiowe morze dokumentów. Podkarpacki Okręg ŚZŻAK początkowo zrzeszał 2634 członków zwyczajnych i 456 nadzwyczajnych. Obecnie liczy 413 członków zwyczajnych i 276 nadzwyczajnych.

Niestety wskutek upływu lat, ciężkich doświadczeń życiowych i kruchości ludzkiego życia wielu naszych członków odeszło na Wieczną Wartę. Przez te kilkanaście lat sztandary pochylały się nad grobami naszych zasłużonych i nieodżałowanych przyjaciół: Prezesa-założyciela Eugeniusza Kaszowskiego, mjr. cc. Wacława Kopisty, członków-założycieli – braci Bronisława i Henryka Cmelów, por. Michała Beresia „Bema”, Stefana Skibińskiego, sędziego Stanisława Bohy i Tadeusza Orłowskiego – inicjatorów wybudowania Pomników Żołnierzy AK w Rzeszowie i Mielcu, Zbigniewa Nyzi i wielu niewymienionych tutaj patriotów, którzy cichą pracą i ofiarą do końca trwali przy złożonej przysiędze.

Obecnie Okręgowi przewodniczy prezes Aleksander Szymański.

Władze

Napisane przez on 02.01.2013 w akrzeszow.pl, Władze | Komentowanie nie jest możliwe

PREZYDIUM ZARZĄDU OKRĘGU

Prezes:
kpt. Aleksander SZYMAŃSKI ps. „Korab” – ur. 12 grudnia 1927 r. w Przemyślu; w czasie okupacji – od czerwca 1942 do lipca 1943 r.  – należał do Oddziału Dyspozycyjnego „DW” Komendy Obwodu AK Przemyśl „Polana”. Jako 15-letni uczeń drugiej klasy liceum handlowego został aresztowany, przetransportowany do więzienia w Tarnowie, skąd trafił do KL Auschwitz, gdzie otrzymał nr 153401. Pod koniec 1943 r. przeniesiony do KL Mauthausen-Gusen, gdzie przebywał aż do wyzwolenia 5 maja 1945 r., pracując początkowo w kamieniołomach Gusen, a później fabryce Messerschmitta. Jest członkiem Okręgu Podkarpackiego ŚZŻAK od założenia. Pełni obowiązki Prezesa Okręgu od 1995 r. Został odznaczony m.in. : Krzyżem Komandorskim, Oficerskim i Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Partyzanckim, Krzyżem Oświęcimskim oraz medalami okolicznościowymi.

Wiceprezes:

por. Eligiusz JANCZYK ps. „Alek”

Sekretarz:
Agnieszka IWASZEK – Członek zwyczajny bez uprawnień kombatanckich

Skarbnik:
Alfred KŁĘK – Członek zwyczajny bez uprawnień kombatanckich

Zastępcy Członków Prezydium:
por. Julian PAWEŁEK ps. „Struga”

Antoni Niemiec – Członek zwyczajny bez uprawnień kombatanckich

KOMISJA REWIZYJNA

kpt. Jerzy DĘBICKI – Koło Mielec;

por. Władysław KUCHNO – Koło Stalowa Wola;

Kol. Władysław POSPIESZIL – Koło Tyczyn, Członek zwyczajny bez uprawnień kombatanckich

SĄD KOLEŻEŃSKI

Kol. Mieczysław SZETELA – Koło Nr 2 Rzeszów;
Kol. Kazimierz ŁYSZCZARZ – Koło Nr 3 Rzeszów;
Kol. Zbigniew PIEKIEŁEK – Koło Nr 3 Rzeszów

DELEGACI NA ZJAZD KRAJOWY

1.    Kol. Eligiusz JANCZYK;
2.    Kol. Witold CZERNEK – Koło Stalowa Wola

Zarząd Okręgu Podkarpackiego, od lewej: W. Kamecki, A. Szymański, J. Pawełek, A. Kłęk, fot. A. Iwaszek

Zarząd Okręgu Podkarpackiego, od lewej: W. Kamecki, A. Szymański, J. Pawełek, A. Kłęk, fot. A. Iwaszek

Na tle budynków PGE Rzeszów

Na tle budynków PGE Rzeszów

Prezydent Ryszard Kaczorowski z władzami Okręgu i Koła nr 1w Rzeszowie

Prezydent Ryszard Kaczorowski z władzami Okręgu i Koła nr 1w Rzeszowie

Prezes Zarządu Okręgu kpt. Aleksander Szymański

Prezes Zarządu Okręgu kpt. Aleksander Szymański

Prezes Aleksander Szymański odsłania Pomnik Żołnierzy Podokręgu AK Rzeszów

Prezes Aleksander Szymański odsłania Pomnik Żołnierzy Podokręgu AK Rzeszów

Prezes Aleksander Szymański

Prezes Aleksander Szymański

Od lewej: Prezes ZG ŚZŻAK śp. płk Czesław Cywiński i Prezes A. Szymański, Warszawa 2009 r.

Od lewej: Prezes ZG ŚZŻAK śp. płk Czesław Cywiński i Prezes A. Szymański, Warszawa 2009 r.

Od lewej: śp. Janusz Krupski i Prezes Aleksander Szymański, Warszawa 2009 r.

Od lewej: śp. Janusz Krupski i Prezes Aleksander Szymański, Warszawa 2009 r.

Na zdjęciu Prezes Aleksander Szymański i Eligiusz Janczyk - członek prezydium

Na zdjęciu Prezes Aleksander Szymański i Eligiusz Janczyk – członek prezydium

Prezydent R. Kaczorowski i Prezes A. Szymański w Rzeszowie

Prezydent R. Kaczorowski i Prezes A. Szymański w Rzeszowie

Legitymacja Krzyża Armii Krajowej Prezesa - awers

Legitymacja Krzyża Armii Krajowej Prezesa – awers

Legitymacja Krzyża Armii Krajowej Prezesa - rewers

Legitymacja Krzyża Armii Krajowej Prezesa – rewers

Legitymacja Medalu Wojska Prezesa

Legitymacja Medalu Wojska Prezesa

Pamiątkowe gwoździe z nazwiskami fundatorów Pomnika Podokręgu AK Rzeszów, znajdujące się w biurze Okręgu w Rzeszowie, fot. M. Majowicz.

Pamiątkowe gwoździe z nazwiskami fundatorów Pomnika Podokręgu AK Rzeszów, znajdujące się w biurze Okręgu w Rzeszowie, fot. M. Majowicz.

Pamiątkowe gwoździe z nazwiskami fundatorów Pomnika Podokręgu AK Rzeszów, znajdujące się w biurze Okręgu w Rzeszowie, fot. M. Majowicz.

Pamiątkowe gwoździe z nazwiskami fundatorów Pomnika Podokręgu AK Rzeszów, znajdujące się w biurze Okręgu w Rzeszowie, fot. M. Majowicz.

Prezes Aleksander Szymański i Eligiusz Janczyk w biurze Zarządu Okręgu

Prezes Aleksander Szymański i Eligiusz Janczyk w biurze Zarządu Okręgu

Od lewej Władysław Kamecki, Dyrektor ZS nr 6 w Rzeszowie i Eligiusz Janczyk

Od lewej Władysław Kamecki, Dyrektor ZS nr 6 w Rzeszowie i Eligiusz Janczyk

W czasie spotkania u Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, Warszawa 2006.

W czasie spotkania u Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, Warszawa 2006.

W czasie spotkania u Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, Warszawa 2006.

W czasie spotkania u Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, Warszawa 2006.

Zarząd Okręgu Podkarpackiego

Zarząd Okręgu Podkarpackiego, od lewej: Alfred Kłęk, Eligiusz Janczyk, Marian Międlar, Aleksander Szymański, Tadeusz Styka, Henryk Kula i Franciszek Mac, fot. Władysław Kamecki

Pan Władysław Kamecki przy pracy, fot. A. Iwaszek

Pan Władysław Kamecki przy pracy, fot. A. Iwaszek

Na zdjęciu Pan Aleksander i Pan Władysław, fot. A. Iwaszek

Na zdjęciu Pan Aleksander i Pan Władysław, fot. A. Iwaszek

Komisje

Napisane przez on 02.01.2013 w Komisje, Okręg | Komentowanie nie jest możliwe

Dla usprawnienia pracy Zarząd powołał odpowiednie komisje:

  1. Weryfikacyjną –
  2. Uprawnień Kombatanckich – Władysław Kamecki;
  3. Socjalno-bytową – Maria Orłowska, Witold Czernek, Władysław Koziarz;
  4. Odznaczeń i Awansów – Stefan Michalczak, Bolesław Opałek, Zbigniew Piekiełek
  5. Redakcja strony internetowej – Agnieszka Iwaszek, Paweł Urbanek

Koła

Napisane przez on 02.01.2013 w Koła, Okręg | Komentowanie nie jest możliwe

BRATKOWICE

Prezes: KOL. IGNACY LIS

DĘBICA

Prezes: KOL. JAN CZAPLA ; kontakt: UL. WIELOPOLSKA 2, 39-200 DĘBICA ; godziny urzędowania: WTORKI, CZWARTKI, 10-12

LUBACZÓW

Prezes: KOL. STANISŁAW GELMUDA ; kontakt: 37-600 LUBACZÓW ; godziny urzędowania: ŚRODY, 9-13

ŁAŃCUT

Prezes: KOL. TADEUSZ PUDŁO ; kontakt: 37-100 ŁAŃCUT ; godziny urzędowania: WTORKI, 9-13

MIELEC

Prezes: KOL. JERZY DĘBICKI ; kontakt: 39-300 MIELEC

PILZNO

Prezes: VACAT

RZESZÓW I

Prezes: KOL. KAZIMIERZ WILK ; kontakt: UL. 8 MARCA 6, 35-064 RZESZÓW ; godziny urzędowania: ŚRODY, 10-13

RZESZÓW II

Prezes: KOL. FRANCISZEK SAGAN

RZESZÓW III

Prezes: KOL. ZBIGNIEW PIEKIEŁEK ; kontakt: 35-310 RZESZÓW ; godziny urzędowania: WTORKI, 10-13

STALOWA WOLA

Prezes: KOL. WŁADYSŁAW KUCHNO ; kontakt:

TARNOBRZEG – MIASTO

Prezes: KOL. TADEUSZ ZYCH ; kontakt:

TYCZYN

Prezes: KOL. STEFANIA OBARA ; kontakt: 36-020 TYCZYN ; godziny urzędowania: PONIEDZIAŁKI, 9-13

Działalność

Napisane przez on 02.01.2013 w Działalność, Okręg | Komentowanie nie jest możliwe

Od początku swojej działalności Światowy Związek Żołnierzy AK w Rzeszowie czynnie organizował i wciąż organizuje uroczystości rocznicowe upamiętniające ważne dla historii AK wydarzenia, jak Powstanie Polskiego Państwa Podziemnego czy rocznicę zamordowania członków IV Zarządu Głównego WiN. Każdego roku bierze udział w nabożeństwie w lasach turzańskich k. Sokołowa Młp., zwanych Małym Katyniem, gdzie w 1944 r. NKWD mordowało schwytanych żołnierzy AK, którzy szli z pomocą Powstaniu Warszawskiemu.

Członkowie Okręgu biorą udział we wszystkich uroczystościach patriotycznych; corocznie organizują pielgrzymkę na Jasną Górę i wycieczki, np. szlakiem „Ponurego” (Janowiec – Wykus – Wąchock), do Sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej czy Muzeum AK w Krakowie i Muzeum Powstania Warszawskiego.

Okręg może poszczycić się zorganizowanymi przez Zarząd i Uniwersytet Rzeszowski sesjami naukowymi, które dotyczyły akcji „Burza” i organizacji Armii Krajowej na Rzeszowszczyźnie. Akowcy z Podkarpacia podejmują również współpracę ze szkołami noszącymi imię związane z Armią Krajową (jest ich na terenie Okręgu 16), gdzie prowadzą lekcje na temat historii i spotykają się z młodzieżą. Szkoły te posiadają piękne sztandary oraz specjalne tablice pamiątkowe.

Okręg Podkarpacki czynnie współpracuje z Kościołem (ma własnego duszpasterza w osobie ks. prałata Władysława Jagustyna) oraz 21 Brygadą Wojska Polskiego i Wojskową Komendą Uzupełnień. Serdeczne relacje łączą go również z Instytutem Pamięci Narodowej – Oddział w Rzeszowie, z którym nawiązał współpracę w celu wydawania własnego biuletynu, oraz organizacjami kombatanckimi, tj. Związek Byłych Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego, Związek Inwalidów Wojennych, Związek Sybiraków, Weterani WiN i BCh.

Wspomnienie łączniczki Łukasza Cieplińskiego

Napisane przez on 02.01.2013 w Okręg, Piszą o nas - wybrane publikacje | Komentowanie nie jest możliwe

 
Tekst Beaty Sander w „Super Nowościach” z 21 września 2012 r.

Naciśnij tutaj aby wyświetlić stronę Super Nowości.

 

- Zawsze miałam pojawiać się w: kościele oo. Bernardynów, pod chórem w farze, albo spacerować w ciągu wyznaczonych ulic.

Pogodna, gościnna i energiczna – wydawać by się mogło – zwyczajna starsza pani. Tymczasem to kobieta, która ma stopień kpr. rezerwy Armii Krajowej. To ona była łączniczką słynnego Łukasza Cieplińskiego, gdy ten stał na czele Inspektoratu AK Podokręgu Rzeszów. Za wierną służbę została odznaczona przez Londyn w 1948 roku Medalem Wojska, a później Krzyżem AK. Jak zaczęło się konspiracyjne życie “Rozy” oraz “Osy”, czyli Janiny Wierzbickiej – Kopeć?

Rodzice pani Janiny do podrzeszowskiej Wilkowyi (dziś dzielnicy miasta) sprowadzili się w 1921 roku. Janina Flak (po wojnie przyjęła nazwisko panieńskie matki: Wierzbicka) urodziła się w 1924 r. Kiedy wybuchła II wojna światowa, właśnie skończyła gimnazjum.
- Młodzież w tamtych czasach była szalenie patriotyczna, podczas wojny wszyscy niejako automatycznie przeszli do działań na rzecz wolnej i niepodległej ojczyzny. Jednak pierwsi konspiratorzy nie byli zbyt dobrze przygotowani do takiej pracy. Wszystko robili jawnie – opowiada Janina Wierzbicka – Kopeć. – Pamiętam jak u nas w domu, jeszcze w 1939 roku, byli młodzi żołnierze z pułkownikiem. Zamierzali przedostać się na Węgry. Wszyscy o tym wiedzieli, nawet my, dzieci. Przy nas zaszywali dokumenty w ubraniach, pokazywali wszystkim papierośnicę i jeden z papierosów wypchany ważnym papierkiem. Wyobraża sobie pani taką konspirację?!

Z czasem okupacja i aresztowania wymusiły inne sposoby działania. Pani Janina została zaprzysiężona do ZWZ-AK w 1942 r. Jak to przebiegało? – W naszej rodzinie wszyscy byli zaangażowani w ruch oporu. Starszy brat, Augustyn Flak, już w listopadzie 1939 r., nawiązał kontakt z konspiracją w Zakopanem, bo z powodu gruźlicy płuc wojna zastała go w tamtejszym Sanatorium Akademickim. Następnie związał się z podziemnym strukturami Stronnictwa Ludowego, a później został zaprzysiężony do Batalionów Chłopskich. Od marca 1944 był zastępcą kierownika Kierownictwa Walki Podziemnej przy Okręgowej Delegaturze Rządu we Lwowie. Drugi brat, Franciszek, od razu zaangażował się w prace ZWZ. Koledzy braci, moje koleżanki, a także dalsza rodzina, która mieszkała w Błażowej, wszyscy działali w konspiracji – opowiada pani Janina. – Przypuszczam, że to brat otrzymał wytyczne, by jedna z jego sióstr została łączniczką, bo, nas dziewcząt, było w sumie aż 5. Najpierw na łączniczkę typowana była moja starsza siostra, Maria. Ona była bardzo ładna, ale wszystkiego się bała, nawet burzy, więc pewnie zdecydowano, że to jednak ja będę się bardziej nadawała. Wie pani, bo ja byłam taka bojowa i wyszczekana – wspomina śmiejąc się pani Janina.

- W czasie okupacji ja nie wiedziałam, czym dokładnie zajmują się moi bracia. W domu nikt o tym nie rozprawiał – kontynuuje swoją opowieść pani Janina. – Czasem tylko brat mi mówił: “Do domu przyjedzie taki, a taki, odbierzesz od niego to i to i schowasz”. No, ale wróćmy do mnie. Na początku 1942 roku ciotka Jadwiga Sochówna, powiedziała: “Słuchaj dziecko jest taka organizacja, i ty byś się w niej przydała”. A co ja bym tam robiła – zapytałam. Ona mi tłumaczyła, że dziewczyny są potrzebne do roznoszenia gazetek i poczty. “Zgadzasz się?”. Widzi pani, to było tyle. Już do końca wojny więcej ze mną na ten temat nie rozmawiała – wspomina Janina Wierzbicka – Kopeć.

Dostałaś pseudonim “Roza”

Za kilka dni do Janiny Flakówny przyszła jedna z koleżanek, Maria Pasterzówna. – Powiedziała mi: “Dostałam rozkaz – mam cię zaprzysięgnąć”. Kazała mi przyjść do siebie do domu. Złożyłam u niej przysięgę na krzyż, a Marysia powiedziała: “Dostałaś pseudonim Roza”. Później jej siostra, Henia Pasterzówna, oprowadziła mnie po wszystkich punkach, gdzie miałam zostawiać gazetki. Wchodziłyśmy i ona mówiła: “Teraz ta koleżanka będzie przychodziła za mnie”. Jeden z mężczyzn, który je wtedy odbierał, skomentował: “Dzieci w konspiracji”, ba ja wyglądałam na smarkulę i Henia też – śmieje się Janina Kopeć-Wierzbicka. – Gazetki roznosiłam tak 2 – 3 miesiące. Równocześnie przechodziłam kurs przysposobienia wojskowego, dowiedziałam się, jakie zadania stawia się przed łączniczką, jak ma się zachowywać. Zawsze, kiedy coś się miało zmienić w mojej pracy, przychodziła do mnie Henia i mówiła mi, co mam robić. Raz poinformowała, że mam się zgłosić w sklepie na Pobitnie. W wyznaczonym dniu zastałam tam Stanisława Augustyna, którego znałam, i nauczycielkę, Stasię Cyprysiównę, przyjaciółkę moich sióstr. Ona była łączniczką inspektoratu Komendy. Z nią pracowałam do wiosny 1943 r. Wtedy Henia znów przyszła do mnie i poinformowała, że mam pójść na ulicę Chopina. Tam podeszło do mnie dwóch mężczyzn, jeden to był Augustyn, a drugi obcy, niezbyt przystojny. Poinformowali mnie, że teraz przechodzę do strasznie ważnych zadań, że muszę uważać. A ja żachnęłam się: “Nic nie chcę wiedzieć, tylko dobrze pracować”.

Jak wyglądała jej praca? – Zawsze miałam się pojawiać w trzech punktach. To był kościół oo. Bernardynów, gdzie miałam być po lewej stronie krzyża, kościół farny, gdzie stawałam pod chórem z książką zawiniętą w niemiecką gazetę z odgiętym rogiem. Trzeci punkt obejmował ciąg ulic: Grottgera, Żeromskiego, Sobieskiego i Asnyka. Miałam tamtędy przechodzić trzymając w ręku niebieskie pudełko z czerwonym sznurkiem i zieloną gałązką. Wkładałam do niego cukierki, żeby wyglądało jak prezent.

To jest Pług

Kiedy Janina Flakówna poznała Łukasza Cieplińskiego? – To chyba było jesienią 1943 roku, ale wtedy nie wiedziałam, że będę pracować dla Łukasza Cieplińskiego. Kiedyś przechodziłam przez zrujnowany cmentarz żydowski z Adamem Lazarowiczem w stronę bożnicy. Z naprzeciwka podjechał ktoś na rowerze. Taki nieduży. “Teraz pani będzie pracować z tym panem. To jest Pług” – powiedział mi Lazarowicz. A Pług do mnie: “Proszę sobie wybrać pseudonim” No to ja powiedziałam: “Osa”. Później przeważnie to on mnie szukał. Podjeżdżał na rowerze, pytał, czy mam coś dla niego i znikał. Kiedy się nie pojawił, miałam pójść do mieszkania krawca na rogu Grunwaldzkiej i Sobieskiego. Dzwoniłam umówionym sygnałem. Nigdy nie wchodziłam do środka. Jeśli miałam być w innym miejscu, dostawałam odrębne wytyczne. Pracowałam tak, aż do wkroczenia Sowietów do Rzeszowa. Kiedy już wszędzie pełno było czerwonoarmistów, brat mnie zawołał: Ktoś do ciebie. Wychodzę, a tu stoi Pług. Wtedy zdziwiłam się, że ktoś tak ważny przychodzi do mnie, wie jak się nazywam i gdzie mieszkam. Poszliśmy do ogrodu. Długo ze mną rozmawiał. Nie jak z podwładną, ale równą sobie. Był strasznie przygnębiony. Mówił, że nie ma już łączności z Krakowem, ani z Londynem, ale nadal kazał mi chodzić na ustalone punkty. Gdy we Lwowie został aresztowany mój brat, Augustyn, zostałam wytypowana przez rodzinę, by pojechać i podać mu paczkę. Poszłam do lokalu krawca, bo chciałam prosić o zwolnienie ze służby. Tam był akurat Pług. Powiedziałam, że na wyznaczone punkty nikt nie przychodzi. On kazał mi napisać podanie, podyktował treść. Więcej go nie widziałam. Dopiero po wojnie dowiedziałam się, czyją byłam łączniczką. To był wspaniały konspirator. Wtedy, patrząc na niego, przeciętnego mężczyznę, w pumpach i wyświechtanej marynarce, nikt by nie zgadł, że okaże się tak ważnym człowiekiem i tak wiele zdoła dokonać dla Polskiego Państwa Podziemnego.

Beata Sander

Dla pamięci i ku przestrodze

Napisane przez on 02.01.2013 w Okręg, Piszą o nas - wybrane publikacje | Komentowanie nie jest możliwe

Tekst Agnieszki Iwaszek w „Niedzieli Rzeszowskiej” 25/2012.

Naciśnij tutaj aby wyświetlić stronę Niedzieli Rzeszowskiej.

 

Znamy ich los z opowiadań Z. Nałkowskiej, P. Leviego, T. Borowskiego czy I. Kertesza, i tak się wydaje, że wiemy o nich wystarczająco wiele… Dlaczego trzeba pamiętać i walczyć o prawdę opowie Aleksander Szymański – b. więzień obozów KL Auschwitz i Mauthausen-Gusen z okazji Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych, który co roku obchodzimy 14 czerwca

AGNIESZKA IWASZEK: – Kiedy i w jakich okolicznościach trafił Pan do obozu?

ALEKSANDER SZYMAŃSKI: – Zostałem aresztowany za roznoszenie nielegalnej prasy i przenoszenie meldunków między dowódcami placówek ZWZ-AK na odcinku Przeworsk-Jarosław-Przemyśl. To było dla mnie zaskoczenie, choć krążyły pogłoski o aresztowaniach i nawet przez jakiś czas ukrywałem się w Starym Sączu. We wrześniu wróciłem jednak do domu, by kontynuować legalną naukę w drugiej klasie Liceum Handlowego w Przemyślu. Nie nacieszyłem się długo życiem licealisty… W poniedziałek 20 IX 1943 r. przyszło po mnie do domu kilku gestapowców z przedwojennym nauczycielem z Sanoka. Miałem 15 lat, kiedy zabrano mnie do więzienia w Tarnowie, a później transportem do Auschwitz…

– Pokonał więc Pan tę samą drogę, którą przemierzyli więźniowie z pierwszego transportu… Przypomina Pan sobie, co czuł, kiedy zobaczył miejsce przeznaczenia?

– Pamiętam, jak wyładowywali nas na rampie… Ciemno, przechadzające się tam i z powrotem światła reflektorów odsłaniały sylwetki esesmanów; słychać było głośne ujadanie psów… Zaraz każdy z nas otrzymał numer, ja 15340. Zabrali nas do bloku łaźni. Niemcy lubili porządek. Zostałem skierowany do pracy przy rowach melioracyjnych. Po dwóch miesiącach pobytu w Auschwitz przeniesiono mnie do obozu Mauthausen-Gusen – najcięższego z wszystkich hitlerowskich obozów koncentracyjnych. Niemcy dzielili obozy i przenosili więźniów zgodnie z własnym życzeniem i zapotrzebowaniem na pracowników. Drogę z Mauthausen do Gusen – obozu pracy przymusowej, gdzie więźniowie pracowali w kamieniołomach – przebyliśmy tylko w bieliźnie i drewnianych trepach, był to początek grudnia, temperatura spadła do minus 10 stopni C, a szliśmy przez Alpy. Znowu przeszliśmy przez łaźnię, otrzymaliśmy numery i przydział do pracy. Zostałem skierowany do kamieniołomów, skąd mało kto wracał żywy. Pracowałem tam tylko przez miesiąc. Dzięki pomocy oficera rez. Kazimierza Strusia zostałem przeniesiony do pracy w fabryce Messerschmitta i zajmowałem się przygotowywaniem kadłubów do produkcji samolotów. Pracowaliśmy dwanaście godzin na dobę.

– Czy i czym różnił się Auschwitz od „świata kamiennych brył”?

– Tu i tu niepodzielnie panowały przemoc, terror i bezprawie; zresztą jak w każdym innym obozie. I w Oświęcimiu, i w Gusen zapomniano, czym jest prawo do życia i godności każdego człowieka. Pamiętam jak w Auschwitz każdy musiał przechodzić przez taki drewniany próg, na którym była ułożona deska; jeżeli przeszedł i się nie zachwiał, miał prawo żyć; jeżeli nie – trafiał od razu do krematorium. W Gusen było podobnie… Tylko zdrowi, silni fizycznie i psychicznie, dobrze zbudowani mogli sobie dać radę; choć trzeba powiedzieć, że i takich pochłaniały mordercze kamieniołomy.

– Jeden z więźniów Buchenwaldu, pisząc swoje wspomnienia z pobytu w obozie, postawił pytanie: „Czy to Bóg zapomniał o nas, czy też my zapomnieliśmy o Nim…” Zastanawiał się Pan kiedykolwiek, gdzie był w tym czasie Bóg i kim w istocie stał się człowiek?

– Kim? Katem, ofiarą, nikczemnikiem, bohaterem, złodziejem, wybawcą, zdrajcą… Przekroczył granicę zła i jednocześnie osiągnął pełnię człowieczeństwa. Dla kontrastu podam dwa przykłady… Komendant obozu w Gusen – Fritz Seidler – nasz pan życia i śmierci, bezwzględny oprawca i krwawy sadysta – dla niego nie liczył się nikt z nas. Co do grama wyznaczał porcje chleba, określał, ile kto ma przeżyć, na jak długo będzie mu potrzebny. Czemu więc przetrwałem? Myślę… młodość, wytrwałość, siła woli, ale też pomoc innych ludzi, a wśród nich szlachetnego i wspaniałego dr. Gębika – dyrektora liceum w Kwidzyniu, który odkąd trafiłem do Gusen, roztoczył nade mną i innymi więźniami ojcowską opiekę, pielęgnował nas, dokarmiał, przynosząc co jakiś czas porcję chleba i kartofle. Może to się wyda dziwne czy niezrozumiałe, ale żywe były wśród więźniów wartości duchowe, które starali się podtrzymywać obozowi księża. W 1945 r. większość z nich zabrano do Dachau. Wśród nas zostali tylko dwaj.

– Co Pan sądzi, kiedy słyszy o polskich obozach koncentracyjnych?

– Wydaje się, że wiedza na temat niemieckich obozów jest bogata, szeroka i znana opinii publicznej; niemniej jednak fakty niemieckiego ludobójstwa są wyciszane, niejasno przedstawiane lub w imię poprawności politycznej, świadomie zakłamywane. Proszę się zastanowić, czy mówi się o niemieckich czy austriackich obozach, a przecież większość z nich znajdowała się w granicach Trzeciej Rzeszy? Pojawiają się również opinie, że w obozach ginęli wyłącznie Żydzi. Ja im wcale źle nie życzę, ale należy pamiętać, że celem nazistów, tak samo jak sowietów, było całkowite zniszczenie narodu polskiego. W każdym wypadku wobec takiego świadomego czy nieumyślnego przekłamania należy protestować, wyjaśniać i pokazywać prawdziwą historię zbrodni nazistowskich.

Agnieszka Iwaszek

Pamiętna rocznica

Napisane przez on 02.01.2013 w Okręg, Piszą o nas - wybrane publikacje | Komentowanie nie jest możliwe

W niezwykłym otoczeniu, na tle wzniesionego przed dziesięcioma laty Pomnika Pamięci Żołnierzy Armii Krajowej, w cieniu górującego nad placem rzeszowskiego zamku, będącego przez wiele lat miejscem kaźni i cierpienia setek akowców, J. E. ks. bp Kazimierz Górny odprawił uroczystą Mszę św. z okazji 72. rocznicy powstania Polskiego Państwa Podziemnego. Wokół niewielkiego ołtarza ustawionego na opromienionym jesiennym słońcem placu przy ulicy Chopina w Rzeszowie zebrali się żołnierze Armii Krajowej, kombatanci, przedstawiciele duchowieństwa, administracji państwowej i samorządowej, wojska i szkół wraz z pocztami sztandarowymi, aby wspólnie pomodlić się i uczcić pamięć tych, którzy swoje życie złożyli na ołtarzu Ojczyzny.

Po przywitaniu licznie zgromadzonych wiernych, Biskup Rzeszowski przypomniał tragiczne wydarzenia z września 1939 r., które – jak zaznaczył – nie zniszczyły woli walki, nie odebrały wolności, nie przykuły narodu do jarzma niewoli, a wręcz przeciwnie dały początek niespotykanemu w całej Europie oporowi społecznemu, niegodzeniu się na poddaństwo, utratę swojej wiary, religii, kultury, państwowości. Przybliżył zebranej młodzieży postawę ich ówczesnych rówieśników, którzy jako uczniowie, studenci, harcerze, żołnierze w czasach najwyższej próby dali dowód największej odwagi, ofiarności i bohaterstwa. Głęboko patriotyczną myśl Ks. Bpa kontynuował ks. Zbigniew Czuchra, który przywołał pamięć o trudnych, lecz pięknych dziejach narodu; wspominał poetów, artystów, kapłanów, którzy słowem, piórem, talentem wychowywali przyszłe pokolenia oraz podtrzymywali w społeczeństwie ducha patriotyzmu i polskości. Podkreślił, że z tej tradycji, bogactwa naszej kultury i historii wyrosło pokolenie gorących patriotów, dla których Bóg był słońcem myśli, siłą mocy i magnesem człowieka.

Po Mszy św. i uroczystym odśpiewaniu Boże, coś Polskę uczestnicy uroczystości przeszli pod Pomnik Pamięci Żołnierzy Armii Krajowej, gdzie został odegrany hymn państwowy i odczytany Apel Poległych, po którym zagrzmiała uroczysta salwa honorowa. Prezes Rzeszowskiego Koła nr 1 Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej – Pan Kazimierz Wilk powitał wszystkich zgromadzonych i wygłosił krótkie przemówienie, w którym zaznaczył, że: w czasie, gdy zbrodnicze państwa, od zachodu Niemcy, a od wschodu ZSRR, związane sojuszem postanowiły wykreślić Polskę z mapy świata, Polacy powiedzieli – Nie! i już 27 IX 1939 r. utworzyli Podziemne Państwo. Ze stosownym referatem wystąpiła także Pani Ewa Leniart – Dyrektor Instytutu Pamięci Narodowej w Rzeszowie. Na koniec delegacje kombatantów, instytucji państwowych i samorządowych, wojska oraz szkół złożyły wieńce i kwiaty.

Muzyczną oprawę uroczystości wzbogacił swoim wzruszającym wykonaniem najpiękniejszych polskich pieśni patriotycznych i religijnych chór „Ave Maria” z parafii Matki Bożej Saletyńskiej z Rzeszowa.

Agnieszka Iwaszek

Sztandar

Napisane przez on 01.01.2013 w Okręg, Sztandar | Komentowanie nie jest możliwe

Z inicjatywy Henryka Tatowicza – żołnierza AK – powstała myśl wykonania Sztandaru Oddziału, który w wymiarach 1m na 1m przedstawia na białej stronie obraz Matki Bożej Częstochowskiej z młodym powstańcem na ręku, przygotowany według projektu artysty rzeźbiarza Andrzeja Pityńskiego na wzór tablicy z kościoła oo. Paulinów w Amerykańskiej Częstochowie. Obraz okolony jest przez napis: „Bóg – Honor – Ojczyzna”. W dwóch dolnych rogach znajduje się znak Polski Walczącej. Na stronie czerwonej widnieje haftowany srebrem Orzeł Polski, a wokół niego napis: „Związek Żołnierzy Armii Krajowej Oddział – Okręg w Rzeszowie”. W rogach sztandaru umieszczony jest herb Rzeszowa.

Uroczystego poświęcenia i wręczenia sztandaru władzom Okręgu ŚZŻAK w Rzeszowie dokonał 23 czerwca 1990 r. J. E. Ks. bp dr Edward Frankowski w czasie Mszy św. w kościele Farnym przy licznym udziale żołnierzy AK i ich rodzin, władz miejskich, Kompanii Honorowej Wojska Polskiego, młodzieży oraz mieszkańców miasta.

Poczet sztandarowy Okręgu na pielgrzymce w Częstochowie

Poczet sztandarowy Okręgu na pielgrzymce w Częstochowie

Na zdjęciu Eligiusz Janczyk i Władysław Kamecki

Na zdjęciu Eligiusz Janczyk i Władysław Kamecki

Na zdjęciu Eligiusz Janczyk i Władysław Kamecki

Na zdjęciu Eligiusz Janczyk i Władysław Kamecki

Pielgrzymka kombatantów do Częstochowy - 2002 r.

Pielgrzymka kombatantów do Częstochowy - 2002 r.

Pielgrzymka kombatantów do Częstochowy - 2002 r.

Pielgrzymka kombatantów do Częstochowy - 2002 r.

Poczet sztandarowy Okręgu Podkarpackiego ŚZŻAK

Poczet sztandarowy Okręgu Podkarpackiego ŚZŻAK

Poczet sztandarowy Okręgu Podkarpackiego ŚZŻAK

Poczet sztandarowy Okręgu Podkarpackiego ŚZŻAK

Poczet sztandarowy Okręgu Podkarpackiego ŚZŻAK

Poczet sztandarowy Okręgu Podkarpackiego ŚZŻAK

Poczet sztandarowy Okręgu Podkarpackiego ŚZŻAK

Poczet sztandarowy Okręgu Podkarpackiego ŚZŻAK

Sztandar Okręgu Podkarpackiego

Sztandar Okręgu Podkarpackiego